Oficjalny sklep kanału Nie wiem, ale się dowiem!

Jak media zarabiają na kłamstwach?

W tym materiale pokażę Ci, dlaczego nie powinieneś ufać mediom. Dam Ci także namacalne przykłady historii, których będziesz mógł później użyć, by pokazać innym skalę problemów w tym przemyśle.

Aby zachować apolityczność, przedstawione historie zostaną zaczerpnięte z mediów zagranicznych i będą jedynie ilustrowały pewne niepokojące zjawiska w świecie mediów.

Na wstępie warto wspomnieć o efekcie amnezji Gell-Manna. Zjawisko to polega na tym, że ludzie ufają mediom w sprawach, o których nie mają wiedzy, pomimo zdawania sobie sprawy z ich nierzetelności w tematach, w których wiedzę mają. Za przykład ilustrujący to zjawisko może nam posłużyć postać elektryka, czytającego gazetę. W owej gazecie na stronie trzeciej znajduje się artykuł, który zachęca czytelników do naprawiania gniazdek, bez wcześniejszego wyłączenia korków. Elektryk jest w tej dziedzinie ekspertem i rozpoznaje, że jest to niebezpieczne. Zdaje sobie także sprawę, że osoba pisząca artykuł jest w błędzie i naraża czytelników na śmierć.

Chwilę później Elektryk przechodzi do czwartej strony gazety, gdzie widzi artykuł o tym, jak wielkie są w Polsce złoża gazu łupkowego. W tym samym czasie, w jego umyśle odpala się efekt amnezji Gell-Manna. Elektryk zapomina lub po prostu ignoruje fakt, że stronę temu gazeta ta miała w sobie nieprawdziwe informacje i traktuje ją jako autorytet w innej dziedzinie. Tekst o gazie łupkowym może być oczywiście zupełnie poprawny, jednak nie zmienia to faktu, że ludzie doświadczają efektu amnezji Gell-Manna.

Traktowanie mediów jako autorytet w kwestiach, o których wiemy mało, może być niebezpieczne, gdy spotkamy się z dziennikarzami, którzy świadomie dzielą się z nami własnymi, nierzadko fałszywymi poglądami. Takie rzeczy zdarzają się nawet w renomowanych czasopismach, jak np. “Der Spiegel”. Okazuje się bowiem, że czołowy reporter gazety, Claas Relotius, nie tylko wymyślał historie na potrzeby publikacji, ale również fabrykował bohaterów. Jak czytamy, Claas Relotius sfabrykował co najmniej 14 z 60 historii, które napisał dla gazety. Co gorsza, dziennikarz ten zdobył 4 prestiżowe nagrody dziennikarskie, w tym nagrodę “Dziennikarza roku według CNN za rok 2014”.

W swoich historiach, które przypadały czasowo na okres kryzysu imigracyjnego w Europie, pisał on o tym, jak służby w Arizonie zabezpieczają granicę z Meksykiem i umieszczają znaki “Precz z Meksykanami”. Pisał także o biednej sierocie z syryjskiego miasta Aleppo, pracującej jako niewolnica w warsztacie krawieckim w Turcji oraz o młodym mężczyźnie, walczącym z oddziałami Assada w Syrii. To, co łączy wszystkie te historie, to pozytywne nastawienie do imigrantów, ale również fakt, że żadnej z tych historii nie można potwierdzić, a i sam autor nie przedstawił na nie dowodów.


W tym przypadku najbardziej przerażający jest jednak fakt, że w tak dobrze znanej i posiadającej spore zasoby finansowe organizacji jak “Der Spiegel”, nadzór edytorski był tak słaby, że przez cztery lata publikowała ona fałszywe historie z nieistniejącymi ludźmi. Powstaje zatem pytanie – Czy gazety mają w ogóle na swojej liście płac osobę, która sprawdza artykuły pod względem poprawności merytorycznej? Tu nie chodzi o małe media z niskim budżetem, ale o agencję z ogromną siłą opiniotwórczą, która obraca sporymi sumami pieniędzy. Na miejscu takiej firmy wydaje się oczywiste, że powinny być tam zatrudnione osoby weryfikujące treści. 

Kolejna historia dotyczy Newsweeka. W 2019 roku Jessica Kwong miała za zadanie napisać historię o tym, jak ówczesny prezydent spędza Święto Dziękczynienia. Stworzyła zatem artykuł: “Jak Trump spędza Święto Dziękczynienia? Tweetuje, gra w golfa i więcej.” Problem w tym, że w tym czasie Trump udał się w sekretną podróż do Afganistanu, by odwiedzić i dodać otuchy żołnierzom, przebywającym za granicą. Historia ta wskazuje nam na dwa problemy. Pierwszy z nich został już wcześniej poruszony. Newsweek nie sprawdza poprawności publikowanych treści, a skonfrontowany z prawdą ucieka się na zrzucenie winy na reporterkę i zwolnienie jej. 

Drugi problem jest natomiast bardziej poważny. Popkultura mogła u niektórych z nas wykształcić wizerunek reportera, który jest ostatnim bastionem prawdy, kontrolującym polityków i wielkie koncerny – jest to wręcz wizerunek wymarzonej dla niektórych pracy szpiega-dziennikarza. Prawda natomiast jest taka, że większość dziennikarzy i redaktorów to pisarze komercyjni, etatowo tworzący teksty. Jessica najpewniej tak jak Ty i ja, chciała zrobić sobie wolne w trakcie święta państwowego. Usiadła zatem w dzień poprzedzający dane wydarzenie, zerknęła na oficjalny plan prezydenta, a następnie na jego podstawie napisała tak zwany “Pre Write”, czyli historię w oparciu o to, co ma się wydarzyć, a nie o tym, co się wydarzyło.

Pytanie, które się nasuwa to: “Dlaczego w ogóle istnieje system, który pozwala reporterom pisać o historiach, które się jeszcze nie wydarzyły, a w przypadku wpadki firma udaje, że taki incydent jest odosobniony?” Odpowiedzią jest prawdopodobnie pośpiech i skrajna komercjalizacja mediów. Artykuł miał się ukazać w dzień święta, zatem musiał być przygotowany wcześniej – w tym przypadku jeszcze przed wydarzeniami, które miały być w owym artykule opisane. Po co taki pośpiech? Cóż, opublikowanie treści, dotyczącej święta dziękczynienia parę dni po samym święcie, cieszyłoby się znacznie mniejszym zainteresowaniem.

Kolejna sprawa, którą omówimy, zaprezentuje nam sposób, w jaki media używane są jako broń polityczna. Historia sędziego Sądu Najwyższego USA o imieniu Brett Kavanaugh to właśnie przykład takiej sytuacji. Kavanaugh został oskarżony o przestępstwa na tle seksualnym przez cztery różne kobiety w okresie, w którym był on nominowany do uzyskania posady sędziego Sądu Najwyższego. Pozycja ta jest bardzo ważna w amerykańskiej polityce, ponieważ wyznaczani kandydaci są poniekąd przedstawicielami nominujących ich partii w przyszłym prawodawstwie kraju. W tym czasie media pełne były historii o tym, że Kavanaugh nie powinien zostać sędzią najwyższym.

O tym, jaki wpływ mogą mieć takie historie, możesz przekonać się, oglądając odcinek poświęcony temu problemowi pt. “Jak zniszczyć mężczyznę.” Ostatecznie sprawa wspomnianego sędziego zakończyła się komunikatem Senackiej Komisji Sądownictwa, która to stwierdziła, że „nie ma dowodów na poparcie któregokolwiek z zarzutów”, dotyczących nadużyć seksualnych, skierowanych przeciwko sędziemu Sądu Najwyższego Brettowi Kavanaugh.

Historia ta została uznana za sprawę polityczną z kilku powodów. Po pierwsze, istniał spory odstęp czasowy pomiędzy pierwszą wiedzą o oskarżeniach, a publikacją oskarżeń w przestrzeni publicznej. Po drugie, nie znaleziono odpowiednich dowodów, świadczących o winie sędziego i po trzecie, dwie z czterech ofiar ostatecznie wycofały się ze swoich początkowych oskarżeń. Może to sugerować, że intencją oskarżycieli było zniszczenie publicznego wizerunku Kavanaughowa i powstrzymanie jego nominacji przy użyciu mediów, niż udowodnienie mu winy w sądzie.

Wiadomości mogą jednak być wykorzystywane nie tylko przez partie polityczne. Dobrze wiedział o tym amerykański aktor Jussie Smollett, który chciał użyć mediów, by wzbudzić w innych sympatię i zwiększyć swoją sławę. Wynajął on dwóch mężczyzn, by upozorować atak na samego siebie. Smollett jest czarnoskórym gejem, dlatego w swoich zeznaniach sugerował, że jego oprawcy zaatakowali go ze względu na rasizm oraz homofobię. Jego historia od początku pełna była niejasności i zmieniających się zeznań.

Choć niektóre lokalne gazety próbowały dotrzeć do prawdy, to większe ośrodki medialne z radością podchwyciły historię, która ukazywała rasistowskie oblicze Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie Smollett został skazany na 150 dni więzienia, 30 miesięcy wyroku w zawieszeniu i konieczność zapłacenia 145 000 dolarów grzywny za fabrykowanie zbrodni z nienawiści i bezpodstawne angażowanie służb policyjnych.


Następna historia, która poddaje w wątpliwość kompetencje mediów, to sprawa Nicholasa Sandmanna. Prawdziwa wersja wydarzeń wygląda następująco – nastolatek wracał z wycieczki szkolnej wraz ze swoją klasą. Przez około 10 minut klasa Sandmanna znajdowała się pomiędzy dwiema protestującymi grupami i trzecią grupą, która była złożona z religijnych ekstremistów. Grupa ekstremistów zaczęła prowokować i wyzywać klasę Sandmanna. W odpowiedzi klasa ta zaczęła wykonywać tańce i śpiewy, używane do kibicowania szkolnej drużynie. W pewnym momencie do grupy podszedł starszy mężczyzna, przedstawiciel lokalnego plemienia, który zaczął wykonywać indiańskie przyśpiewki.

Warto dodać, że cały incydent został nagrany i był dostępny w formie 1,5 godzinnego video. Jednak media opierały swoje historie, pisane o Sandmannie na minutowych lub kilkuminutowych filmikach, wyjętych z kontekstu i zmanipulowanych w taki sposób, by pobudzać napięcia rasowe w Stanach Zjednoczonych. Jak zatem wyglądała narracja mediów?

“Grupa młodych, białych amerykanów noszących czapki “Uczynić Amerykę znów wielką” wykonywała prześmiewcze tańce, w kierunku protestu Indian.”

“Grupa nastolatków otoczyła biednego Indianina, który to był weteranem wojny w Wietnamie.” 

“Sandmann na czele grupy śmiał się i blokował przejście Indianina i nie pozwalał mu opuścić miejsca, w którym się znajdował.”

Cóż, jak się później okazało, ów weteran nigdy nie opuścił kraju, a zajmował się jedynie naprawianiem wojskowych lodówek. Ostatecznie sprawa zakończyła się dobrze. Rodzice chłopaka pozwali “The Washington Post”, CNN, NBC Universal i zarobili na tym gdzieś w granicach od 1 dolara do 800 milionów dolarów. Ostateczna kwota nie jest znana, ponieważ warunki ugody pozostają tajne.

Najważniejszy wniosek, jaki możesz wyciągnąć z tej historii to fakt, że gdy pojawia się w mediach jakaś niebywale gorąca historia i gości ona we wszystkich gazetach i programach telewizyjnych, to najpewniej masz do czynienia z sytuacją, w której jeden lub dwóch dziennikarzy próbuje zrozumieć tę historię, a reszta z nich ogranicza się do bezkrytycznego kopiowania historii, napisanej przez kogoś innego.


Ostatnim problemem, który omówimy, jest używanie sztucznej inteligencji do pisania artykułów. W styczniu tego roku CNet, strona internetowa zajmująca się omawianiem technologii, znalazła się w tarapatach po tym, gdy wyszło na jaw, że używała ona sztucznej inteligencji do generowania artykułów. Jak czytamy, 41 z 77 artykułów, które zostały stworzone przy użyciu AI, miały w sobie błędy, wymagające poprawy. Wzrost ilości artykułów generowanych przez AI pokrywał się z okresem, w którym zwolniono 10 % pracowników w firmie CNet.  

Ostatecznie produkcję artykułów z użyciem sztucznej inteligencji wstrzymano, ale możemy być pewni, że w niedalekiej przyszłości próby te zostaną wznowione. Jest to problem, ponieważ wzrost popularności Chata-gpt ukazał nam, że sztuczna inteligencja potrafi być “confidently incorrect”, czyli może w bardzo przekonujący sposób dyskutować i ukazywać argumenty, które są nieprawdziwe. 

Bądź świadomy tego, że artykuły które czytasz, piszą po prostu ludzie, którzy tak jak Ty i ja mają swoje poglądy, przekonania, jak i niedoskonałości. Czasem mogą mieć gorszy dzień, czasem chcą po prostu wrócić do domu wcześniej, a czasem mogą chcieć pisać fałszywe historie dla pieniędzy. Jeśli natomiast treści, które czytasz, są pisane przez AI, to warto mieć świadomość, że technologia ta również nie jest wszechwiedząca i nieomylna.

Postaraj się zrozumieć, że czasem możesz mieć do czynienia z dziennikarzem, szukającym prawdy, a czasem może to być aktywista, używający swojej pozycji społecznej, by przekonać Cię do swoich poglądów. Zawsze po zobaczeniu tytułu artykułu, spróbuj znaleźć odpowiedź na jedno pytanie: “Komu ten artykuł jest na rękę i czy jest on prezentacją suchych faktów, czy próbą przekonania Cię do przyjęcia pewnego punktu widzenia?” Do usłyszenia w kolejnym odcinku. 

Źródła:

1.Brett Kavanaugh (online), dostęp: https://en.wikipedia.org/wiki/Brett_Kavanaugh, [data dostępu: 13.10.2023].

2. CNET found errors in more than half of its AI-written stories (online), dsotęp: https://www.theverge.com/2023/1/25/23571082/cnet-ai-written-stories-errors-corrections-red-ventures, [data dostępu: 13.10.2023].

3. CNET is doing big layoffs just weeks after AI-generated stories came to light (online), dostęp: https://www.theverge.com/2023/3/2/23622231/cnet-layoffs-ai-articles-seo-red-ventures, [data dostępu: 13.10.2023].

4. Der Spiegel reporter who faked stories returns awards (online), dostęp: https://www.theguardian.com/world/2018/dec/21/sacked-der-spiegel-reporter-claas-relotius-returns-awards, [data dostępu: 13.10.2023].

5. Der Spiegel says top journalist faked stories for years (online), dostęp: https://www.theguardian.com/world/2018/dec/19/top-der-spiegel-journalist-resigns-over-fake-interviews, [data dostępu: 13.10.2023].

6. Jussie Smollett sentenced to 150 days in jail in attack hoax case (online), dostęp: https://www.bbc.com/news/world-us-canada-60695975, [data dostępu: 14.10.2023].

7. Lincoln Memorial confrontation 2019 (online), dostęp: https://en.wikipedia.org/wiki/2019_Lincoln_Memorial_confrontation, [data dostępu: 14.10.2023].

8. Newsweek reporter fired for Trump Thanksgiving story blames editor (online), dostęp: https://www.washingtonexaminer.com/news/exclusive-newsweek-reporter-fired-for-trump-thanksgiving-story-blames-editor, [data dostępu: 12.10.2023].

9. ‘No evidence to substantiate any of the claims’: Takeaways from report on Kavanaugh allegations (online), dostęp: https://eu.usatoday.com/story/news/politics/2018/11/05/brett-kavanaugh-allegations-report/1889770002/, [data dostępu: 12.10.2023].

Kult bogactwa i monetyzowanie dobroczynności

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego programy, pokazujące prestiż, tak dobrze się sprzedają? Dlaczego Mr. Beast i Budda notują rekordy oglądalności na YouTubie? Wreszcie – jaki wpływ mają media na nasze postrzeganie pieniędzy? O tym w dzisiejszym odcinku.

Czytaj więcej »

Polacy kochają być niewolnikami w pracy

Doświadczenia z pracą bywają różne. Raz trafisz lepiej, raz gorzej. Jednak czy czasem nie jest tak, że do tego “gorzej” zaczynamy powoli się przyzwyczajać? Bo przecież trzeba zarabiać, płacić rachunki, poza tym w tej pracy w sumie nie jest tak źle. W tym odcinku spróbujemy odpowiedzieć na pytanie – dlaczego Polacy kochają być niewolnikami w Januszexach?

Czytaj więcej »

Satanizm, jakiego nie znałeś?

Kojarzysz tego jednego gościa, który chwali się, co to nie on? Opowiada, ilu zna ważnych ludzi i jakie miał z nimi akcje. Szybko jednak okazuje się, że ten typ wszystko wymyśla na poczekaniu. Tak się składa, że w świecie rozpoznawalnych ludzi też istniał taki człowiek. A nazywał się Anton Szandor LaVey.

Czytaj więcej »

Czy jesteś NPCtem? Kryzys krytycznego myślenia

Dzisiejszy świat nie pomaga temu, by uczyć się brać odpowiedzialność za własne decyzje. Jest w tym jednak pewne niebezpieczeństwo. Patrzysz na innych i zazdrościsz im odwagi życia w zgodzie z własnymi przekonaniami.  Cierpisz, bo pozwalasz sobie być NPCetem.

Czytaj więcej »