Oficjalny sklep kanału Nie wiem, ale się dowiem!

Ile kosztuje upokorzenie przez 19-letnią Polkę?

Ten odcinek zawiera treści, dotyczące praktyk, które mogą być uznane za odpychające lub obrzydliwe. Jeśli uważasz się za osobę wrażliwą, przemyśl wyłączenie filmu lub oglądanie go bez ekranu, jako podcast.

Istnieje wiele biznesów, zbudowanych na różnych mechanizmach. Dzisiaj przeanalizujemy sobie rosnące jak grzyby po deszczu biznesy na Twitterze, zbudowane na dominacji finansowej i upokorzeniu.  

Wrzucenie zdjęcia swojej brudnej stopy z podpisem “Wieczorne Dojenie”. Wiele osób może podrapać się po głowie, o co w tym wszystkim chodzi, ale już jeden z użytkowników skomentował to zdaniem: “Idealne do wylizania”. 


Biznes findom, zwany inaczej dominacją finansową, rośnie na popularności na platformie społecznościowej Twitter, gdzie uczestnicy angażują się w interakcje, oparte na aspektach finansowych i emocjonalnych. W ramach tego modelu biznesowego osoby, określające się jako “Dominy”, “Królowe”, czy “Boginie”, wykorzystują finansowo ludzi, zwanych “niewolnikami”, “psami”, “frajerami” oraz innymi określeniami, mającymi drugą stronę upokorzyć. 

Na czym to wykorzystywanie polega?

Tzw. “niewolnicy” wysyłają takim osobom przelewy, najczęściej bliki oraz paypal, opłacając internetowe zamówienia lub wysyłając pieniądze na konto. Dochodzi więc do tak zwanego “dojenia” i upokorzenia, bowiem mężczyzna płaci tutaj za bycie zdominowanym i upodlonym. I jak zazwyczaj w 99% biznesów trzeba okazywać szacunek klientowi, tak tutaj mamy wyjątek od reguły, w którym monetyzowane są zupełnie inne wartości, niż w klasycznym biznesie.

Biznes findom charakteryzuje się wulgarnością, poniżaniem, czy innymi rzeczami, mającymi wywołać skrajne emocje jak np. udostępnianie w sieci zdjęć brudnej bielizny. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że takie treści nie są w żaden sposób regulowane, czy filtrowane. Nie znajdują się one na pomarańczowej platformie, ale na ogólnodostępnym Twitterze, bez oznaczenia, że to treści dla osób pełnoletnich.

Przeczytaliście przed chwilą o mocnych rzeczach, więc teraz 30 sekund odpoczynku dla mózgu i czas dla sponsora odcinka. Cambly – aplikacja do nauki angielskiego z native speakerami. 

Dzięki Cambly będziesz mógł przeprowadzić luźne rozmowy (na wszelkie tematy), z ludźmi z całego świata – z USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii czy Nowej Zelandii. Co ważne, to Ty decydujesz kiedy rozmawiasz (więc nikt Cię nie zdominuje), ponieważ na Cambly o dowolnej porze dostępny jest dla Ciebie Speaker. Możesz odbywać lekcje grupowe oraz indywidualne, dzięki czemu zarówno nabędziesz kompetencji społecznych, zwiększysz pewność siebie oraz, co najważniejsze, nauczysz się języka do codziennej, praktycznej komunikacji. 

Cambly przygotowało dla nas specjalny kod. Z kodem “40niewiem ” otrzymujesz  -40% na limitowany plan 3 miesięczny. Promocja działa na każdy z dostępnych produktów:

  • plan hybrydowy (czyli lekcje 1:1 i  lekcje grupowe)
  • plan grupowy
  • oraz plan dla dzieci    

Wpadnij na Cambly i zamień kilka słów na tematy, które najbardziej Cię interesują, np możesz porozmawiać na temat biznesów na Twitterze. 

Przeczytam teraz kilka komentarzy, które można zobaczyć pod tym materiałem.

“Kocham ten dźwięk. Jeden z was spisał się idealnie! A reszta na co czeka? Twoje konto bankowe służy jedynie do przechowywania moich pieniędzy. Oddaj grzecznie to co do mnie należy!”

Kluczowe jest zrozumienie, że ten biznes nie tylko bazuje na toksycznych mechanizmach, ale również przynosi toksyczne skutki każdemu, kto bierze w tym udział, a nieświadomi ryzyka mogą znaleźć się w trudnych sytuacjach finansowych i emocjonalnych.

Wyróżniłbym trzy poziomy tego biznesu:

1) pierwszy to pisanie oraz prowadzenie mediów społecznościowych, żeby zdobyć swoich “niewolników”, zapewniających regularne przelewy;

2) drugi to monetyzowanie brudnych ubrań;

3) trzeci to spotykanie się i upokarzanie swoich “klientów” na żywo.


Każdy poziom tego biznesu różni się oczywiście ryzykiem, ale również zyskami. Im większe ryzyko, tym więcej pieniędzy można z tej działalności pozyskać. Oczywiście ten autorski podział został stworzony jedynie na podstawie obserwacji. Nie każdy bowiem decyduje się na spotkania na żywo, czy wysyłanie brudnej bielizny. Większość z uczestników i uczestniczek tego biznesu pozostaje na poziomie pierwszym, czyli prowadzeniu mediów społecznościowych i poszukiwaniu finansowych niewolników.

Może się wydawać, że każdy powinien móc robić co chce, jak długo nie robi krzywdy innym. Najbardziej przerażające jest jednak to, że takie biznesy często prowadzone są również przez mężczyzn, którzy udają kobiety. Na Twitterze przecież nikt nie zweryfikuje, kim faktycznie jest osoba, prowadząca profil. A zdjęcia, czy filmy udostępniane na Twitterze mogą należeć do kogoś innego. Nie ma się co dziwić, praca na etacie wymaga niemałego wysiłku. Mężczyźni nie chcą więc zostawać w tyle i korzystają z okazji, aby anonimowo zarobić łatwe pieniądze. Wystarczy tylko nauczyć się poniżać innych. 

Zasięg takich postów trafia do tysięcy lub nawet dziesiątek tysięcy osób. Mimo, że w tym momencie biznes findom jest pewną niszą, ma on potencjał na dynamiczny wzrost w przyszłości. Istniejący kryzys relacji to idealny grunt właśnie pod takie biznesy, gdzie w łatwy i szybki sposób możesz kupić czyjąś intymność. 


Ale przejdźmy do analizy aktywnych profili na Twitterze. 5 wybranych kont będzie adekwatną próbką, żebyś mógł zobaczyć na żywym przykładzie, jak działa ten biznes.  

Oto pierwsze konto, które ma ponad 1500 followersów. Jego opis brzmi: “Piękna 19-letnia dominująca, która z łatwością owinie cię wokół palca. Klękaj i podaj kod blik psie. Interesują mnie tylko konkretni ulegli”. Już na etapie opisu profilu widzimy bezpośredni komunikat – z kim dokładnie mamy do czynienia i jakie są oczekiwania wobec osób, wchodzących na ten profil. Użytkowniczka głównie umieszcza w sieci zdjęcia swoich brudnych skarpet. Bazuje na prostej komunikacji i wywoływaniu emocji. W pierwszym, wybranym poście możemy przeczytać:

“Cóż za hipnotyzujacy widok dla takiego uległego beta-psa jak ty, każda chwila spędzona oglądając to zdjęcie coraz bardziej cię obezwładnia,stajesz się rozkojarzony,wpadasz w sidła  findomu i już jesteś jednym z moich sług i ludzkich bankomatów”.

Kolejny wpis:

“Możesz sobie tylko wyobrazić jak pachną. Dzisiaj chcę mieć tutaj dużo wpłat, jak mnie zawiedziecie to możecie pożegnać się na długo z moim kontentem”.

lub:

“Ta stópka w białej brudnej skarpetce popaliła ci styki w mózgu. Możesz sobie tylko wyobrażać jak pięknie niesie zapach bo to jest dla takiego śmiecia jak ty nieosiągalne”.


Przejdźmy teraz do drugiego konta. Jego opis brzmi: “Slodki Aniołek, o wrednym charakterku. Szukam niewolnika. Najpierw weryfikacja mój czas jest cenniejszy niż twoje życie doggy. PAYPAL/ REVOLUT/ BLIKI/ karty”.

To konto ma ponad 3 tysiące followersów. Tutaj również mamy kontent “stupkarski” – w założeniu, “dziewczyna” udostępnia zdjęcia i filmy swoich stóp w różnych pozach. Niby nic specjalnego, prawda? A jednak, znalazły się osoby, które chętnie takie konto obserwują, a jakaś część z tych 3 tysięcy nawet decyduje się na wpłacanie pieniędzy na konto tej dziewczyny.

Oto wybrane wpisy:

Czekam na ciebie kundlu! Nastolatka chce się zabawić twoim kosztem. Posłuchaj mojego cudownego głosu a potem zgłoś się i zostań moim wiernym psem!

Pierwszy dzień noszenia skarpetek który piesek będzie chciał je wyprać w buzi za kilka dni? 

Dużo filmików do wykupienia. Dzisiaj cały wieczór będę na x i chętnie wypiorę was co do grosza

Pewnie domyślasz się, że nie jest łatwo znaleźć kogoś uległego, kto z marszu zostanie finansowym niewolnikiem przypadkowej dziewczyny z Internetu. W teorii tak, ale istnieje kilka sztuczek, które umożliwiają taki układ. A dziewczyny (lub chłopaki) z Twittera doskonale zdają sobie z tego sprawę. Wystarczy być pewnym siebie, zdecydowanym i rozumieć dynamikę władzy. Tak jak widzimy na przykładzie drugiego konta – mamy tutaj prosty komunikat o poszukiwaniu niewolnika, którego wartość jest nieustannie umniejszana. Do tego oczywiście informacja o preferowanych formach wpłat.

Trzecie konto ma ponad 3,5 tys. obserwatorów. “Obejrzyj i złóż daninę sługo!”, “Wysłuchaj nagrania i wykonaj co rozkazuje królowa!” To tylko niektóre z wpisów użytkowniczki lub użytkownika do swoich obserwatorów. Kontent ponownie zawiera zdjęcia i filmy brudnych skarpet, urozmaicone o zdjęcia butów. 

Oto wpisy, które znajdziemy na tym koncie:

Uklęknij i posłuchaj złotych słów królowej!

Jesteś zwykłym uległym frajerem, któremu leci ślinka na sam widok ubrudzonych skarpetek! Klęcz i zgłoś się z kodem!

Zgłoś się z danina uległy sługo! Pieniądze za moje zakupy same się zwrócą!


Teraz opis kolejnego konta: “jestem młodą piękną dominą. szukam służących bankomatów, zgłoś się do mnie głupi kundlu!”. Ponadto mamy oczywiście odnośnik do paypala i revoluta, a nawet linka do onlyfansa. To właściwie jedno z niewielu kont, na którym osoba prowadząca profil zdecydowała się upublicznić swój wizerunek. A to już krok dalej w porównaniu do udostępniania zdjęć samych stóp, czy brudnych skarpet. Dzielenie się wizerunkiem w Internecie może bowiem nieść za sobą zagrożenia, o których powiem za chwilę.

Przeczytajmy kilka wpisów tego konta, które ma ponad 17 tysięcy followersów:

Tak, pod bucik twoja wypłata ma trafić. Dobrze myślisz

Jak rzucę swoją zachcianka, mam nadzieje ze piesek się nie załamie. 🙂

“Chcę więcej na dzisiejszy wieczór. To co na zdjęciu to ledwo na waciki starczy :/”


Źródło: Twitter.com

To już ostatnie konto, na którym ponownie widzimy mnóstwo “stupkowego” kontentu. Stopy w skarpetach lub butach to ponownie, kluczowe elementy kontentu, publikowanego na tym profilu. Jednak tak jak w przypadku poprzedniego konta, tak tutaj mamy ponownie udostępnianie własnego wizerunku. Użytkowniczka Twittera publikuje takie wpisy jak:

“Zapraszam na dominację głosową i moje spocone skarpetki”, czy:

“Wąchaj spocone stopy w skarpetkach podnóżku. Jesteś dla mnie zwykłą zabawką do użycia i pozostawienia”.

Obserwacja wybranych profili prowadzi nas do prostego wniosku – dla właścicieli tych kont nie liczy się nic więcej, niż pieniądze swoich obserwatorów. Oczywiście, nie jest to nic nowego, że jednym z kluczowych pragnień ludzi jest posiadanie pieniędzy, jednak zwróćcie uwagę, że na Twitterze takie komunikaty są podawane w bardzo bezpośredni i niezwykle obraźliwy sposób. Mimo, że jest to nisza (która ma szansę na rozwój), znajdują się tacy, którzy są chętni na taki układ.

Jednak wróćmy na chwilę do osób, zwłaszcza tych, które zdecydowały się udostępnić swój wizerunek w sieci i prowadzą w Internecie takiego rodzaju konta. Teraz być może ich kontent cieszy się popularnością i mają ze swoich zdjęć i filmów dobre pieniądze. Jednak co będzie za kilka lub kilkanaście lat, kiedy popyt na stopy na Twitterze się skończy? 

Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o możliwościach, jakie daje AI, który coraz lepiej radzi sobie z generowaniem treści. Także tych o charakterze erotycznym, które tak dobrze mają się na Twitterze. W dobie treści generowanych przez AI, które często przedstawiają treści wyidealizowane, w tym kobiety o idealnej twarzy i figurze, “kobiety z krwi i kości” mogą tracić na znaczeniu. AI to więcej możliwości. Jednym słowem, treści generowane przez sztuczną inteligencję mogą być lepiej wyreżyserowane i bardziej stymulujące dla osób, szukających takich rzeczy w Internecie.

Co będzie, kiedy takie dziewczyny będą chciały rozpocząć karierę zawodową i zaczną szukać pracy? Rzeczy raz udostępnione w Internecie nie giną, a takim osobom bardzo trudno będzie zacząć od nowa, z czystą kartą. Patrzą na ten “biznes” krótkowzrocznie” – skoro sprzedawanie zdjęć stóp mi się opłaca, dlaczego miałabym z tego nie korzystać? Z drugiej jednak strony zawsze z tyłu głowy trzeba mieć myśl – a co, jeśli zarobek na Twitterze się skończy?

Stwórzmy sobie hipotetyczną opowieść. Jesteś dziewczyną w klasie maturalnej i chcesz sobie dorobić. Aktualne czasy oferują Ci takie możliwości, że możesz z własnego domu monetyzować upokorzenie mężczyzn przez Internet i pokazywać dominację finansową nad nimi. Koleżanka podsuwa Ci pomysł: hej, zacznij upokarzać mężczyzn dla pieniędzy.

Na początku, ta propozycja może wydawać się atrakcyjną i łatwą drogą do zarabiania dodatkowych środków finansowych. Rozważasz kuszącą perspektywę zarobienia pieniędzy, nie wychodząc nawet z domu. Jednakże, zanim zdecydujesz się na tę ścieżkę, warto zastanowić się nad konsekwencjami takich działań.

Ryzyko psychologiczne i emocjonalne związane z upokarzaniem innych dla własnej korzyści finansowej jest ogromne. Praktyki findom mogą prowadzić do utraty zdrowego poczucia wartości oraz wpływać negatywnie na zdrowie psychiczne, zarówno Twoje, jak i tych, których miałabyś upokarzać. Trudno przewidzieć, jak w dalszej perspektywie takie działania będą oddziaływać na Twoje samopoczucie i moralność.

Ponadto, ważne jest zrozumienie, że uczestnictwo w praktykach findom wiąże się z ryzykiem utraty zaufania i szacunku w społeczności. To, co może początkowo wydawać się szybkim i łatwym sposobem na zarobienie pieniędzy, później może stać się przeszkodą w budowaniu trwałych relacji i kariery w przyszłości.


Należy pamiętać, że tego typu zachowania utrwalają schematy, które wpływają na późniejsze relacje z ludźmi. Zachowanie osoby dominującej może zacząć “wyciekać” w stosunkach z osobami, na których jej zależy. Przekonajmy się o tym na przykładzie. Jesteś tą wspomnianą wcześniej maturzystką, która chce sobie dorobić. Decydujesz się więc na stworzenie profilu na Twitterze o charakterze erotycznym i zaczynasz na tym zarabiać całkiem dobre pieniądze. Jednak pomyślmy, jak po tych doświadczeniach odnajdziesz się w związku? Jeśli trafisz na tolerancyjnego chłopaka, to dobrze. Ale co, jeśli Twoja praca lub przeszłość będzie mu przeszkadzać? Rodzina również może nie być zachwycona tym, że ich córka zarabia w ten sposób w Internecie, przecież nie tak ją wychowano. 

A jak to może wyglądać z perspektywy osoby wykorzystywanej?

Innym problemem jest to, że zdominowana osoba, przyzwyczajona do wysokiej stymulacji, będzie stale poszukiwać bardziej intensywnych doznań. Zupełnie jak narkoman, który nie jest w stanie poczuć haju z dotychczasowej dawki. Zrujnowany budżet domowy, wyłudzanie coraz większych ilości pieniędzy od znajomych, rodziny, czy branie kredytów dla zaspokojenia zachcianek swojej utrzymanki, zaniedbywanie potrzeb swoich dzieci – to tylko niektóre przykłady tego, jak szkodliwy może mieć to wpływ.

Nie można pominąć również ryzyka, jakie za sobą niosą zabawy o bardziej “intensywnych” doznaniach. Warto pamiętać, że takie osoby mają pewne predyspozycje do bycia dominującymi w relacji, skoro decydują się na taki krok w Internecie. Ale trudno liczyć na to, że młoda osoba o takich upodobaniach zarobkowych zadbała o właściwe zabezpieczenie czynności i posiada wiedzę, w jaki sposób upewnić się, że nie zakończą się ze skutkiem śmiertelnym. Jeśli domina zdecyduje się na spotkanie na żywo, może wypróbować nowych sposobów upokorzenia swojego klienta, jak np. podduszanie, czy podtapianie. Na tym zapewne to się nie kończy, a z czasem zachowania staną się coraz bardziej skrajne, przekraczając kolejne granice bezpieczeństwa i dobrego smaku.

Cała ta zabawa tworzy ryzyko wystąpienia szantażu. Wyobraź sobie sytuację: jesteś osobą o wysokiej pozycji społecznej i zostałeś namówiony na takie zabawy przez kolegów, tak dla odreagowania całego tego stresu, z którym musisz sobie radzić. Z początku jest w porządku, ale czujesz, że nie pasuje to do Ciebie. Chcesz to zakończyć. Wtedy twoja “bogini” stawia Ci ultimatum. Będziesz jej dawał pieniądze, albo ona upubliczni wasze konwersacje i filmy, które nagrała.

Prowadzenie tego “biznesu” w Internecie wiąże się więc z szeregiem krótko i długofalowych konsekwencji. Na początku takie zajęcie może wydawać się bardzo atrakcyjną formą zarobku, nie wymagającą większego wysiłku. Mało osób jednak zastanawia się nad tym, jak będzie wyglądać ich przyszłość, kiedy za sobą mają doświadczenie czegoś w rodzaju sexworkingu na Twitterze. 

Ale co najbardziej jednocześnie fascynujące  i przerażające, jakaś część kont jest prowadzona przez mężczyzn. Mężczyźni dobrze znają potrzeby innych mężczyzn, dzięki temu mogą być niezwykle skuteczni.
Zacytuję post z mikrobloga, dotyczący podszywania się pod kobiety na gadu-gadu, Twitterze i snapie.

“Na początku grudnia zainteresowałem się sexworkingiem, tak z czystej ciekawości. Nie wierzyłem za bardzo w to, że z tego są jakieś pieniądze i zrobiłem sobie konto na gg. Okazyjnie udawało mi się zarobić 30 zł, no maksymalnie 50 zł za napisanie jakiegoś roleplayu. Dorabiałem sobie tak na różne głupie wydatki jak jakaś gierka na steamie i jakieś inne pierdoły. Nie traktowałem tego poważnie, miałem prackę w której dobrze zarabiałem i z nudów czasami tak siedziałem na gg i dorabiałem oglądając na drugim monitorze streama”.

ESKALACJA
Na Twitterze natknąłem się na znaną tutaj kiedyś mirabelkę, kiro.jpg. Zarabia ona na findomie (XD) czyli ogólnie dominuje stulejarzy biorąc od nich kaskę. Interes na GG rozkwitał, były momenty że w ciągu godziny zarobiłem 300zł (i to z jednego typka, podawał kody blik a ja zamawiałem sobie dywaniki i płyn do spryskiwaczy do samochodu XD). Na twitterze zrobiłem konto, i wstawiałem fotki lasek. Na internecie pełno jest „ewhoring girl pack”. Wrzucałem stópki i w pewnym momencie ogarnąłem, że pijąc kawkę przed pracą zarobiłem tyle co mam dniówki XD. Z pracy zwolnili mnie na początku stycznia – praca na magazynie w Niemczech a zapotrzebowanie na ludzi spadło.
WTF
Od początku stycznia z nudów napierdalam posty na Twitterze i gram w gierki. Mam 3 konta na TT, dwa na gadugadu, jedno na snapie. Jestem w chuj leniwy a i tak wyciągam z tego w chuj kasy. Znalazłem inną prackę na 3 / 4 etatu w DE więc też sobie tam zarabiam, ale kurwa to jest pojebane bo ja siedząc przed kompem mam w chuj kasy. W załączniku dodam screen arkusza z excela, prowadzę go od początku stycznia, i bierzcie pod uwagę że ja to robię wieczorkiem przez 2h i z rana przez 2h leżąc w łóżku. Dzisiaj już wpadło 300zł a jest 11 jak to piszę XD”




Tak jak widzisz po tym dokumencie w Excelu, nawet robiąc to po godzinach, można zarabiać na tym satysfakcjonujące pieniądze, a co jeśli ktoś się temu poświęca całkowicie?

Niestety biznes findom w przyszłości ma szansę na rozwój. Dla wielu ludzi będzie bowiem substytutem relacji i intymności. Mimo, że to specyficzna relacja, to opiera się ona na poczuciu bliskości, której tak bardzo brakuje w dzisiejszych czasach. Daj koniecznie znać, co Ty sądzisz o prowadzeniu takiego nietypowego biznesu. Do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Źródła:

1.Komentarze (online), dostęp: https://twitter.com/BoginiSofia7/status/1694432208348410074?fbclid=IwAR1nbhEanWyRjt_KrqSwh85yd0mC8XcbTt5txSsvM8kFP6YbEjx610fVlGQ, [data dostępu: 20.02.2024].

2. Konto nr 1 (online), dostęp: https://twitter.com/krolowa_Judyta, [data dostępu: 20.02.2024].

3. Konto nr 2 (online), dostęp: https://twitter.com/WrednaNastolatk, [data dostępu: 20.02.2024].

4. Konto nr 3 (online), dostęp: https://twitter.com/BoginiSofia7, [data dostępu: 20.02.2024].

5. Konto nr 4 (online), dostęp: https://twitter.com/anecikeet, [data dostępu: 20.02.2024].

6. Konto nr 5 (online), dostęp: https://twitter.com/BoginiMartyna, [data dostępu: 20.02.2024].

7. Profil Twitter (online), dostęp: https://twitter.com/PiotrPi34795844, [data dostępu: 20.02.2024].

8. Wpis – wykop (online), dostęp: https://wykop.pl/wpis/70010457/anonimowemirkowyznania-zostalem-milionerka-jako-fa, [data dostępu: 20.02.2024].

Kult bogactwa i monetyzowanie dobroczynności

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego programy, pokazujące prestiż, tak dobrze się sprzedają? Dlaczego Mr. Beast i Budda notują rekordy oglądalności na YouTubie? Wreszcie – jaki wpływ mają media na nasze postrzeganie pieniędzy? O tym w dzisiejszym odcinku.

Czytaj więcej »

Polacy kochają być niewolnikami w pracy

Doświadczenia z pracą bywają różne. Raz trafisz lepiej, raz gorzej. Jednak czy czasem nie jest tak, że do tego “gorzej” zaczynamy powoli się przyzwyczajać? Bo przecież trzeba zarabiać, płacić rachunki, poza tym w tej pracy w sumie nie jest tak źle. W tym odcinku spróbujemy odpowiedzieć na pytanie – dlaczego Polacy kochają być niewolnikami w Januszexach?

Czytaj więcej »

Satanizm, jakiego nie znałeś?

Kojarzysz tego jednego gościa, który chwali się, co to nie on? Opowiada, ilu zna ważnych ludzi i jakie miał z nimi akcje. Szybko jednak okazuje się, że ten typ wszystko wymyśla na poczekaniu. Tak się składa, że w świecie rozpoznawalnych ludzi też istniał taki człowiek. A nazywał się Anton Szandor LaVey.

Czytaj więcej »

Czy jesteś NPCtem? Kryzys krytycznego myślenia

Dzisiejszy świat nie pomaga temu, by uczyć się brać odpowiedzialność za własne decyzje. Jest w tym jednak pewne niebezpieczeństwo. Patrzysz na innych i zazdrościsz im odwagi życia w zgodzie z własnymi przekonaniami.  Cierpisz, bo pozwalasz sobie być NPCetem.

Czytaj więcej »